środa, 31 lipca 2013

Środa

Przyznam szczerze, że wczoraj po treningu czułam się dziwnie... Ale mam dwie motywacyjki w głowie:
1) udało mi się wczoraj zrobić ćwiczenie (częściowo), którego wcześniej nie robiłam, czyli: przekraczaj swoje granice
2) moja babcia zapytała, czy schudłam :-) na wadze nie, ale wygląd w mojej opinii jest ciut lepszy

A zatem - nie poddawać się i ćwiczyć!

JEDZENIE
Śniadanie: 1/2 grahamki, 1/2 serka wiejskiego, 1 ogórek małosolny, herbata, góralka

Przekąska: kawa z mlekiem i cukrem, sernik na zimno z owocami (1 kawałek) mojej mamy

Lunch:  1/2 grahamki, 1/2 serka wiejskiego, 1 ogórek małosolny, herbata (czyli to samo, co na śniadanie) oraz plasterek sera Hohlland

Obiad: miseczka gulaszu z papryką i ziemniakami (jednogarnkowo)

Kolacja: pieczywo, łosoś, cykoria i inne przysmaki.

ĆWICZENIA
Ćwiczyłam, choć nastrój miała słaby - wkurzyłam się ekstremalnie na jedną sytuację, a właściwie chyba czułam się bezsilna, a rzadko tak się czuję. Po drzemce jednak nastrój był lepszy (dziękuję Filip!), więc wzięłam się do roboty. A tak serio, to zobaczyłam, że w lidlu będą piękne koronkowe stringi, które kiedyś chciałabym mieć w rozmiarze S (a przynajmniej M na początek). Gdy tak patrzyłam i wyobrażałam sobie mniejsze gacie, pomyślałam: Do roboty, nic się samo nie zrobi! Po powrocie do domu było więc turbo (25 min), potem padłam i przerzuciłam się na skalpel od 20 min. Skończyłam i jestem zadowolona, ale jutro chyba dzień przerwy albo tylko skalpel na spokojnie. Już się raz przetrenowałam... i zarzuciłam ćwiczenia.

wtorek, 30 lipca 2013

Wtorek - motywacja

U Ewy znalazłam dziś takie cudo :-) A widziałyście "Pamiętnik"?


I jeszcze jedno - padłam! :D


JEDZENIE
Śniadanie: cienkie kabanosy, kawałek bułki pszennej, kawa z mlekiem i kostką cukru.

Przekąska: 1/2 bułki pszennej, cykoria z bryndzą, ogórek gruntowy, herbata czarna.

Obiad: pizza (nie cała oczywiście), chłodne słodkie piwo limonkowe.

Kolacja: urodzinowa u rodziców - nie wiem, co będzie. A więc zjadłam: naleśnika ze szpinakiem w sosie śmietanowym, plasterek pomidora z mozzarellą, 4 łyżki sałatki z arbuza, ogórka i fety z miętą i słonecznikiem, 1/2 kieliszka szampana

Do picia: woda.

ĆWICZENIA
No, Gosling nie będzie przez mnie płakał. Zrobiłam 10 minut killera; później musiałam przerwać, bo zaatakowało mnie serce. Czasami jest niegrzeczne i wywija mi numer - wali jak oszalałe - niefajnie, gdy dzieje się to np. na maratonie rowerowym. Zrobiłam jeszcze brzuszki skrętne oraz 20 s w ustanej pompce powtórzone 2 razy i przeszłam do skalpela. Zrobiłam od 20 min do końca, więc ponad 30 min treningu zaliczone. Co prawda strasznie boli mnie mięsień z prawej strony wzdłuż kręgosłupa, gdy robię ćwiczenia na brzuchu, ale jakoś dało radę - nie wszystkie, ale dało się. Wszystko wynagrodził pies Trufel, który na ostatnie brzuszki położył mi się na brzuchu (20 kg) i "pomagał". A na koniec na osłodę Chris Young "You're the center of my world" i "Flowers".

A w ogóle to czuję się znacznie lepiej i wydaje mi się, że mam ciut mniejszy brzuch. Ale pierwsze zdjęcia po rzetelnym miesięcznym treningu. Wcześniej to było tylko takie pitu, pitu.

Marudny poniedziałek

Planowałam poćwiczyć killera, ale jakoś tak zamarudziłam, później poszłam na angielski i jak wróciłam zjedliśmy z Filipem kolację, więc już nie poćwiczyłam. A powinnam. Mięśnie przestają boleć, a to znak, że czas najwyższy na następny trening. W nocy była meeega burza, a dziś znów ciepło.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Niedzielny jarmark

Jako że po pierwsze - pogoda bywała wątpliwa, jeśli chodzi o słońce i po drugie - widzieliśmy korek powracających znad morze, zrezygnowaliśmy z plażowania. Zamiast tego wybraliśmy się na Jarmark Dominikański do Gdańska z rodzicami i sąsiadami. Poszwendaliśmy się po uliczkach, wypiliśmy litewskie zimne piwo, wspięliśmy się na Wieżę Mariacką i to nas dobiło. Później poszliśmy z rodzicami na indyjskie jedzonko. Mniam!

JEDZENIE
Na śniadanie zjadłam dwa gotowane na miękko jajka, chleb domowego wypieku mamy, warzywa, popiłam herbatą.

Przekąska: kawa + ciasteczka owsiane.

Obiado-kolacja: naaan, papadaan, samosy, kurczak korma, krewetka, pieczarka, cukinia, 2 łyżki ryżu, 2 napoje orzeźwiające na bazie soku żurawinowego, jabłkowego i grejpfrutowego.

Przekąska: niezdrowa, więc nie będę pisać.

ĆWICZENIA
Robiłam dziś skalpel, bo temperatura była dziko wysoka. Wciąż mam problem z ćwiczeniem - stoi się i jedną nogę unosi się do boku góra-dół. No i jedno ćwiczenie brzuch-pośladki też jest bardzo trudne - robię wersję łatwiejszą. Jutro czas na coś nowego!

sobota, 27 lipca 2013

Sobota imieniny kota

Wczoraj miałam takie zakwasy, że mnie zawsze zamurowało, jak wstawałam lub siadałam. Dziś jest już znacznie lepiej, więc czas na ćwiczenia. Jeszcze nie wiem, co dziś wybiorę - coś na pewno, nie ma innej opcji.

JEDZENIE
Na śniadanie: jajecznica z 2 jaj, 2 ogórki gruntowe, 1/2 małej bagietki, kawa z mlekiem i syropem z agawy

Przekąska do kawy: czekolada... muszę ją wyeliminować z jadłospisu, nie pomaga schudnąć.

Na kolację zjedliśmy pyszne rybki: smażonego chyba dorsza, śledzie, łososia, do tego warzywa grillowane z serem feta i wino.

ĆWICZENIA
Nocleg u rodziców, nic nie poćwiczyłam, mimo postanowień, że dziś czas.

czwartek, 25 lipca 2013

Czwartkowe zmagania

Jako że po wczorajszym treningu mam zakwasy, nie zdecydowałam się na killera lub turbo, lecz na skalpel, który już znałam. Jak się okazało, nie znałam go wcale- dziś uważnie słuchałam uwag Ewy co do napinania brzucha i pośladków... i ledwo żyłam pod koniec. Ale udało mi się zrobić cały trening. Jutro jednak zrobię  sobie przerwę... najprawdopodobniej.

JEDZENIE
Śniadanie: bułka pszenna z pasztetem z papryką

Przekąska: czekolada (o nie!), ciasto

Obiad: 2 małe karkówki i kiełbaska z grilla, sos czosnkowy, ogórki małosolne, kilka plasterków świeżego ogórka oraz kilka kawałków pomidora, bułka pszenna

Przekąska w domu: borówki amerykańskie, a po 3 godzinach: kilka płatków cykorii z serkiem ostrowia i lazurem

Kolacja: będzie za chwilę, sałatka z sałaty lodowej z krewetkami i kawałkami paluszków krabowych, pieczywo, piwo.

ĆWICZENIE
Skalpel Ewy wykonany rzetelnie i zgodnie z wskazówkami. Jutro będę miała takie zakwasy, że będę miała problem z siadaniem, staniem i innymi najprostszymi czynnościami. Lubię to uczucie - przypomina mi, że ćwiczyłam :-)


środa, 24 lipca 2013

Środa treningowa

Dzisiaj jestem z siebie zadowolona. Co prawda do pracy pojechałam samochodem - rano to jednak najszybsza i najwygodniejsza opcja - nie wpadam do pracy spocona, przeładowana itp. Znowu co prawda wyszłam bez śniadania, ale zjadłam zaraz po przyjściu do pracy. Później lekki obiadek, spacer i trening!

JEDZENIE
Śniadanie: bułka pszenna z pasztetem z papryką, kawa z mlekiem i kostką cukru.

Przekąska: odrobina sernika na zimno mamy z galaretką, malinami i porzeczkami oraz kruchymi pełnoziarnistymi ciasteczkami z miodem (później zjadłam drugą porcję).

II śniadanie/lunch: 2 ogórki gruntowe, 1 pomidor z ogródka, 3 plasterki szynki, 3 cienkie kabanosy, kawałek sera pleśniowego, bułka pszenna, herbata z 2 kostkami cukru (kostki są mniejsze niż normalnie, bo to cukier brydż)

Przekąska: czekolada Milka łaciata, borówki amerykańskie.

Obiad: botwinka

Na kolacje pewnie kolba kukurydzy.

ĆWICZENIA
Total fitness Ewa Chodakowska & Shape 5 zestawów ćwiczeń po 3 ćwiczenia powtórzone w 3 seriach. Razem: 15 ćwiczeń x 3 serie. Daje w kość, a właściwie w mięśnie. Po 4 zestawie ćwiczeń niespodzianka ;) Prawie dałam radę wykonać wszystkie ćwiczenia razem z trenerem - kilka razy nie dociągnęłam ćwiczenia do końca.

A we wtorek...

Jakoś wtorek minął błyskawicznie... Urodziny mamy i zero ćwiczeń.

wtorek, 23 lipca 2013

Zabiegany poniedziałek

Odkąd znów regularnie chodzę do pracy (czyli od poniedziałku do piątku na 8 godzin), czas mi się drastycznie skurczył, a dni są wariackie. Zawsze chcę zrobić jeszcze to czy tamto, do tego poćwiczyć, poczytać, pójść na angielski - ogólnie na wszystko brakuje czasu - a weekendy też prawie całe dnie nie ma nas w domu. I jeszcze mamie prezent kupowałam, bo jutro ma urodzinki. Ale do rzeczy :-)

JEDZENIE
Na kolację domowa pizza - zjadłam niecałe 2 kawałki. A jak pizza i lato, to piwo (zgubne dla mnie).

Na śniadanie wciągnęłam parówki z serem na wierzchu, bułkę, poprawiłam ciastem domowej roboty - sernik z jagodami. (Zostałam poczęstowana w pracy).

U koleżanki wypiłam kawę-siekierę - prawie mnie zabiła.

Podwieczorek przed angielskim na szybko - ser pleśniowy (kawałeczek na spróbowanie), owoce: maliny!!! Uwielbiam.

ĆWICZENIA
Poćwiczyłam z przyjemnością:
1) zatrzymania na 3 sekundy w pozycji kołyski,

brzuszki z książki Ewy:
2) kręgosłup przyklejony do podłogi, nogi kąt 90 stopni, wymachy naprzemienne rąk,
3) ręce za plecami, nogi prosto, przy skłonie nogi pracują na boki,
4) wznosy bioder
5) boczki w pozycji podpartej na łokciu i nogach,

korpus:
6) naprzemienne przekładanie rąk dłonie - łokcie w pozycji podpartej (jak do pompki)
7) leżenie na brzuchu: unoszenie rąk i nóg jednocześnie

pośladki - pozycja podparta, na kolanach:
8) wymachy nogi w tył (prawa, potem lewa)
9) wymachy nogi w bok (prawa, potem lewa)

10) przysiady squat z podniesieniem i wymachem nogi w tył
11) pompki (5 sztuk ;))

Powinnam to powtórzyć ze trzy razy, może jutro? Nie, jutro zamierzam odpalić płytę z "Shape'a" - tam jest trening 30- czy 45-minutowy.

niedziela, 21 lipca 2013

Kite'owa niedziela

Mimo początkowych oporów moich pojechaliśmy razem z Filipem i uwaga! Truflem na półwysep. Jechaliśmy ok. 50 min, co jest bardzo istotną informacją, ponieważ wracaliśmy już 3 godziny. STRAAASZNIE DŁUGO. Dzień pełen słońca, wody i ganiania Trufla z wody albo przed kitem, żeby się w linki nie zaplątał. Z czytania było tego może z jedna strona. Ale znów spróbowałam posterować kitem. No i mam piankę!

JEDZENIE
Na śniadanko jajko sadzone, parówki z boczusiem, bułka, serek z orzechami włoskimi i kabanosy. Do tego herbatka.

Później: banan, spalone mięso z grilla, piwo, kabanosy, czekolada, chipsy, cola... masakra jedzeniowa ogólnie. Może jutro dla odmiany spróbuję zjeść coś zdrowego...

ĆWICZENIA
Łażenie po plaży, w wodzie w tę i z powrotem wiele razy, kite'owe próby.

Owsianka w czwartek

Jestem z siebie dumna - na śniadanie zrobiłam sobie owsiankę :-) Punkt dla mnie za zdrowe jedzenie:-)

czwartek, 18 lipca 2013

Środa 17 lipca - motywacja

Jako że czuję, że siedzenie niezbyt mi służy i cały czas mam w głowie efekty, jakie można osiągnąć dzięki ćwiczeniom Ewy oraz dodatkowo zmotywowałam się przykładem babki, która w pół roku schudła 20 kg, ćwicząc z Ewką właśnie. A zatem - do dzieła.

JEDZENIE
Niezbyt zdrowe, nieregularne przede wszystkim. Ale była też sałatka z tortellini i pizza domowej roboty.

ĆWICZENIA
W końcu się za nie zabrałam!!! Ale się cieszę - zrobiłam takie, które mi dyktowało serce. Na korpus 2 ćwiczeń, na brzuch - 3, na nogi i pośladki - 3. Powtórzone 2 razy. Niezbyt wiele, ale było mi ciepło bardzo. Uff - w czwartek trzeba podjąć ciut większy wysiłek.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Zapracowany poniedziałek

Zakręcona jestem, ale już od jutra mam nadzieję odejdzie mi kwestia jednej pracy (robota zaległa z poprzedniego stanowiska) i będę miała więcej czasu. Na inne obowiązki, ale na szczęście niezwiązane z siedzeniem przy kompie. Dość, ble, ile można!

JEDZENIE
Nie takie złe... na śniadanie kanapka z serkiem lazur oraz cienkie kabanosy tzw. francuskie, na obiad ryż z serem lazur oraz kalafior z bułką tartą, na kolację zapiekanka makaronowo-warzywna home made by Marta.

ĆWICZENIA
No właśnie nic... Jutro rowerem do pracy, więc przynajmniej nogi przemacham.

niedziela, 14 lipca 2013

Weekend 13-14 lipca

Weekend obfitował w towarzyskie spotkania, ogarnianie tego, na co w tygodniu nie ma czasu i... w miarę jako taki odpoczynek. Jutro znów do pracy o poranku.

sobota, 13 lipca 2013

Piątek 12 lipca

Uff, weekend, już naprawdę potrzebny - tydzień ganiany strasznie! Dziś po pracy i obiedzie 30 min drzemki i na działkę do roboty. Pomachałam trochę siekierą, a potem czuwałam nad ogniskiem. Czułam się jak Westa :-) albo inkwizytor palący niewiernych na stosie.

czwartek, 11 lipca 2013

11 lipca

Dzisiaj dzień spokojniejszy, planowałam po pracy trochę odespać, ale poszłam do Marty, a później pojechałam z Truflem do weta i skoczyłam po zakupy do Lidla. I już mamy wieczór, wczesny, ale wieczór. Na szczęście jutro piątek, choć zapowiada się dłuuugi dzień.

JEDZENIE
Kanapka z nutellą, kanapka z almette, 2 marchewki i kabanos.

Na obiad tagliatelle z łososiem, papryką i oliwkami w białym sosie.

Za dużo kawy.

Teraz czas na kolację.

ĆWICZENIA
Rowerem do pracy i z pracy.


środa, 10 lipca 2013

10 lipca

Kolejny pełen wrażeń dzień :-) Po pracy (matematyczny dzień) naprawiłam mamie jedne korale (z trzech), poskrobałam trochę ścianę - trzeba ją przygotować do malowania, zabrałam Trufla na 25 min biegania za dyskiem, wywiesiłam i wstawiłam pranie, no i pojechałam na półwysep, gdzie Filip ćwiczył kite'owanie.
Ja się już nie załapałam, ale trochę pomachałam latawcem akrobatycznym Szymona - fajna zabawa :-)

JEDZENIE
Na śniadanie kanapka z metką, kawa z mlekiem i 1 kosteczką cukru.

Przekąski: góralka, mleczna kanapka, nestea zielona, kawa.

Obiad: sałatka z kapusty pekińskiej z kurczakiem (kupiona)

Niezdrowe było też, ale to nie będę się przyznawać.

Na kolację: SUSHI :D

ĆWICZENIA
Ogarniałam dziś przewracanie kite'a, sterowałam latawcem, ale poza tym... nie było jakichś mega intensywnych czy jakichkolwiek ćwiczeń. Po wczorajszym rowerze bolą mnie plecy... :/ Znaczy - nie wzmocnione (normalnie ustawa przewiduje tu pisownię łączną, ale mi tutaj bardziej mimo wszystko pasuje rozłączna; łączna wygląda zbyt przymiotnikowo).

wtorek, 9 lipca 2013

9 lipca

Wow, fajny dzień, a jeszcze się nie skończył. W pracy to, co lubię - książki, po pracy trochę ganiania: gabinet (krótkie, aczkolwiek bardzo miłe spotkanie z mężem), apteka, babcia, apteka po raz drugi (zapomniałam portfela, więc za pierwszym razem mi nie starczyło), dom, wstawić makaron, wyprowadzić Trufla, zjeść obiad i na rower! Właśnie już jestem po kręceniu i teraz czeka mnie tylko wstawienie i rozwieszeniu prania, krótki wyskok do sklepu i relaks z książką :-) Może przy dobrej muzyce - daaawno już nie słuchałam Chrisa Younga :-)

JEDZENIE
Śniadanie: 2 kawałki chleba domowego wypieku mamy + metka, kawa z mlekiem i cukrem.

Przekąska: nugatowa góralka!, druga kawa z mlekiem i cukrem.

W międzyczasie: zielona nestea i jako przekąska II kanapka z serem cambozola (pleśniowy).

Obiad: makaron spaghetti z sosem ze słoika (ble! wolę nasz własny, ale nie było czasu zrobić).

Piwo słodkie i chipsy na przegryzkę - wiem, nie powinnam...

ĆWICZENIA
Rower!!! Po bardzo długim czasie, ok. 25-30 km po górkach w górę i w dół w dobrym tempie, więc z ręką na sercu można uznać to za trening. Paul mnie trochę przegonił po wzgórzach w okolicach bliższych i dalszych.

poniedziałek, 8 lipca 2013

8 lipca

Jest 8 lipca, nowy blog, wyzwanie to samo - do dzieła. :) Musi się udać. Choć obrazek nie pomaga.


JEDZENIE
Przekąska I: kawa z mlekiem i cukrem, batonik Corny bananowy.

Na śniadanie 1,5 kawałka chleba na zakwasie + twarożek granulowany. I kawa - dziś dzień był strasznie zamulający.

Przekąska II: banan.

Obiad: ryż biały, polędwiczki z kurczaka z cebulką i sosem sojowym, brokuły i surówka z sałat.

U rodziców herbata i kawałek biszkopta oraz kawałek tortu babci - makowy z kremem kawowym.

Na kolację: kabanosy cienkie, 2 kawałki świeżego domowego chleba z masłem, kawałeczek warkocza serowego (nie ma śmieciowych dodatków) oraz piwo radler.

ĆWICZENIA
Dziś był mega upał, ponadto miałam dziś angielski, więc nie ćwiczyłam - jak wróciłam, byłam głodna, później już za późno. Ale jutro na pewno idę na rower - nie sama, więc na pewno.


Od dnia XXVI do dnia XXX czyli od 26 do 30 czerwca

Jako że dziś 1 lipca, należałoby wznowić wyzwanie. Jedno jest pewne - jak ćwiczyłam, nie bolały mnie plecy. A teraz znów się odzywają... DO ROBOTY! To się nazywa automotywacja ;-)

Ale jest mikro-postęp: ponownie odkrywam, że zdrowe jedzenie jest pycha (choć to wiem, ale jakoś nie zawsze od planu przechodzę do działania).

Ponadto w niedzielę pokręciłam trochę na rowerze... mało, ale zawsze coś.

Dzień XXV - 25 czerwca

Czuję się mocno osamotniona w moim niećwiczeniu. Dzisiaj po pracy angielski, ale mam zamiar spiąć pośladki i poćwiczyć z Ewą :-) Już nawet patrzyłam, jaki jest zestaw ćwiczeń na dzień 10. Trzeba się cofnąć, bez sensu lecieć z ćwiczeniami dalej, jeśli się pominęło prawie dwa tygodnie.

JEDZENIE
I śniadanie: owsianka na mleku (i chyba wodzie - mąż przygotował) z bananem, czarna herbata.

II śniadanie: tarta z marchewką i porem, malutki kawałek domowej roboty drożdżówki z rabarbarem, kawa z mlekiem i łyżeczką (małą) cukru.

Reszty nie pamiętam już.

Dzień XXIV - 24 czerwca

Poniedziałek, aktywny jeśli chodzi o kwestie domowe: pranie i prasowanie (mogłabym cały dzień) - nogi bolą od stania. Załatwianie spraw, obiad, a wieczorem angielski (odrabiane zajęcia).

JEDZENIE
Śniadanie wspólne z mężem: 1/2 parówki (miało być 1 i 1/2, ale Trufel się poczęstował z talerza), jajko smażone, kawałek bagietki.

Na obiad: jedzenie na zewnątrz?

Kolacja: gulasz wołowy z papryką czerwoną, żółtą i zieloną, marchewką oraz ziemniakami.

ĆWICZENIA
Brak.

Dzień XXIII - 23 czerwca

Błoga niedziela... Od rana na plaży - niby nie było słońca, a jednak się mocno opaliłam, żeby nie powiedzieć - spiekłam.

JEDZENIE
Na śniadanie: 1/2 kajzerki pszennej z pasztetem, 1 parówka

Przekąska: ciasteczka zbożowe, kanapka z buki pszennej z pasztetem, do tego ogórek małosolny mamy.

Do picia: kawa, nestea zielona cytrynowa.

Obiad: makaron kolorowy wstążki z prażonymi ziarnami słonecznika, suszonymi pomidorami oraz chipsami z cukinii.

Na urodzinach Justynki: kawałek tortu, 1/4 karkówki z domowej roboty sosem czosnkowym i surówką z sałaty lodowej.

Na kolację: sushi z okazji Dnia Ojca, herbata zielona jaśminowa (uwielbiam!) i napar ze świeżej mięty.

ĆWICZENIA
Szwędanie się po działce... wiem, to nie są ćwiczenia.

Dzień XXII - 22 czerwca

Na poletku z ćwiczeniami zostałam sama - a tak serio - to już niestety nie pamiętam, kiedy ćwiczyłam z Ewką. Czas się wziąć do roboty, bo będzie źle. Albo już jest.

JEDZENIE
Śniadanie: jajko z mozzarellą, kawałek bagietki.

Obiad na plaży: SUSHI!!!, arbuz, wino musujące.

Przekąska: ody z mc'donalds i kawa biała z cukrem.

Kolacja: chyba nic...

ĆWICZENIA
Bieganie po plaży :-) Czytanie na słońcu :-)

Dzień XXI - 21 czerwca

Piątek był upalny, nie taki leniwy - wieczorem byliśmy u rodziców - Filip kosił, ja przesadzałam kwiatki, Trufel hasał has has! :-D

A wieczorem spotkaliśmy się z sąsiadami - było pyszne kaloryczne fondue serowe ;-) a do niego: bagietka, marchewka lub papryka. Białe wino lub piwo do picia - co kto wolał.

Dzień XX - 20 czerwca

Czwartek... upał... coś na pewno zjadłam nie tak. I nie ćwiczyłam... było tak strasznie gorrrąco... podobno 38 st. C...

Dzień XIX - 19 czerwca

Koncert, koncert, koncert!!!!!!!!! BON JOVI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Rewelacja!

ĆWICZENIA
Skakanie, wspinanie się na palce, machanie rękami w górze, klaskanie normalne, klaskanie w górze, stanie (dłuuugie stanie i czekanie), wrzaski i piski! :D Ogólnie ćwiczenia w innej formie mega intensywne i w wysokiej temperaturze (jakieś 28 st. C było) zaliczone.

JEDZENIE
Na śniadanie słabo - drożdżówka :-) ale domowa - i jedno ciastko owsiane.

Obiad (obfity, musiał mnie długo trzymać - do końca koncertu): de volaille, zestaw surówek (kapusta, buraki, marchewka), frytki, piwo.

Po koncercie: piwo (zimne) - nie było nic innego, no dobra, została im 1 butelka ciepłej coli zero (ohyda!).

Kolacja: bułka pszenna, 3 paróweczki z indyka, 1 mała papryczka nadziewana serkiem, almette i odrobina masła, plaster łososia, 2 małe kawałki salami węgierskiej, 1 plasterek sera pleśniowego lazur. Wszystko mi smakowało, bo byłam strasznie głodna.

Dzień XVIII - 18 czerwca

Dzisiaj dzień w pracy - to zazwyczaj generuje u mnie niezbyt zdrowe jedzenie, ale dziś jest ok (póki co). A to trochę dzięki zmienionemu rozkładowi SKM. Gdyby kolejka była - kanapkę bym kupiła. A że jedna wypadła, to miałam czas wrócić do domu i zrobić sobie własną kanapkę.

JEDZENIE
Na śniadanie wciągnęłam bułkę pszenną posmarowaną almette i przełożoną łososiem. Mniam! Popiłam nestea zieloną z cytryną - ma mało kalorii, po godzinie kawa i ciastko parzone.

Przekąska: tarta z marchewką i serkiem.

Przekąska II: tarta ze szpinakiem i innym zielskiem.

W międzyczasie: talarki a'la paluszki słone, kawa, herbata, góralka nugatowa.

Na obiad: zupa ryżowo-sercowa oraz makaron z oliwą z oliwek i czosnkiem oraz pomidorem.

Kolacja: przysmaki ze ślimakiem, ser twardy i pleśniowy, pomidory z mozzarellą, czereśnie, alkohol.

ĆWICZENIA
Nie wiem, czy się liczy, ale wejście pod górkę na Tarzańską w tempie szybkim.

Dzień XVII - 17 czerwca

Dziś czułam wczorajszego kite'a. Zakwasy! Wieczorem trochę pokicałam po łące, zbierając poziomki.

JEDZENIE

I śniadanie: 1/2 bułki z serem, pomidorem i majonezem.

II śniadanie: 1/2 bułki z serem, pomidorem i majonezem (to się nazywa urozmaicenie ;)).

W międzyczasie kawa z mlekiem i odrobiną cukru.

Obiad: ryż biały z mięsem z udek kurczaka i papryką żółtą i czerwoną z sosie pomidorowym.

Do picia: herbata owocowa, woda

Kolacja: pieczywo chleb drwalski, kabanosy francuskie, papryczki słodkie nadziewane serem, salami węgierska, herbata owocowa, piwo w ilościach niewielkich.

Przekąska do filmu: plaster ananasa, poziomki.

ĆWICZENIA
No nie poćwiczyłam, ale jutro zamierzam zrobić jakieś Ewki.

Dzień XVI - 16 czerwca

Dzień po imprezie i dzień poza domem. Ech... mc'donald nie jest zdrowy.

JEDZENIE
Jajecznica z 2 jajek na śniadanie, herbata, do tego bułka z almette i pomidorki koktajlowe ze świeżą bazylią i oliwą z oliwek.

Na obiado-przekąskę: mc wrap musztardowo-miodowy + czarna herbata

Na kolację: sałatka premium (znowu mc'donald) i łódeczki ziemniaczane, herbata.

W międzyczasie: 1/3 banana, woda mineralna, kawałek tortu bezowego, 1/4 karkówki, 1/2 kubka kawy (chyba mnie dobiła).

ĆWICZENIA
Łażenie i bieganie po plaży, próby ślizgania się na falach na skimie, próby kite'owe w wodzie, sterowanie latawcem i przeciąganie po zatoce. Czaaad!

Dzień XV - 15 czerwca

Jako że nie może być tak, że nie ćwiczę, a tylko jeżdżę od czasu do czasu na rowerze oraz piorę i sprzątam, dziś ćwiczenia musiały się odbyć. WRÓCIŁAM na tory Ewki!!!!!! Aby się nie zniechęcić goniącym stoperem oraz wertowaniem książki, zrobiłam coś innego.

JEDZENIE
Na śniadanie (późne, trzeba się było zdecydować na owsiankę jako pierwsze): kawałek jabłka, 1 bułka pszenno-owsiana upieczona przez Filipa z pastą z tuńczyka (wczorajszą), 1 kabanos, 1/3 szlanki herbaty czarnej, kawa z mlekiem oraz niecały pączek (dostaliśmy rano od sąsiadów:-)).

Do picia: woda (Nałęczowianka - bardzo nie lubię, zdecydowanie wolę Żywiec Zdrój).

ĆWICZENIA
A więc poćwiczyłam dziś przed tv, czyli zrobiłam skalpel Ewki: http://www.youtube.com/watch?v=3yicvXejknk
Bardzo przyjemne ćwiczenia, choć czasem czułam, że już nie jestem w stanie ustać na nodze - mięśnie odmawiały posłuszeństwa i zaczynałam się chwiać. Teraz mi słabo - czuję się jak po 1 lub 2 dniu ćwiczeń. Nie należało robić takiej długiej przerwy od tych ćwiczeń...

A tego teraz słucham, także do ćwiczeń :-) Niestety nie wiem, jak zrobić, aby pojawiło się okienko filmu na naszej stronie... :-/

http://www.youtube.com/watch?v=K2YF9nE4YIU

Dzień XIV - 14 czerwca

JEDZENIE
Chwila na odświeżenie pamięci...

Śniadanie: 2 kromki chleba home made, szynka, ser, warzywa: papryka, rzodkiewki (ostatnio bardzo mi smakują), pomidor z oliwą z oliwek.

Na obiad zupa kapuśniak własnej roboty oraz frytki (ble! spiekły się), młody zielony groszek i... rzodkiewki z jogurtem naturalnym.

Przekąska: banan
Przekąska II: tort truskawkowy fit (Zuzia robiła)

Wieczorem na kolację: 2 kromki chleba śródziemnomorskiego, pasta z jajka i tuńczyka z czarnymi oliwkami i majonezem a la sos tatarski oraz jogurtem naturalnym. Piwo ciemne 400 ml.

ĆWICZENIA
Z ćwiczeniami kiszka i już mnie to wkurza. Cały dzień latałam: badanie krwi, odkurzanie samochodu, przygotowanie umowy, zakupy, pies, obiad, spotkanie z kumpelą x2, urodzinowa kawa i wieczorne urodziny-niespodzianka (dużo spotkań, latania tu i tam). W ramach ruchu odkurzyłam całe mieszkanie bardzo dokładnie i zmyłam podłogi.

Dzień XIII - 13 czerwca

Dzisiaj reaktywacja ćwiczeń - nie ma zmiłuj - muszę! CHCĘ! Z nową matą na pewno będzie dużo fajniej :-)

JEDZENIE
Śniadanie: owsianka z bananem i truskawkami, 1/2 szklanki czarnej herbaty bez cukru

Przekąska: kawa z mlekiem i syropem z agawy x2, krówka x4, lód wodny.

Obiad: kotlet z piersi kurczaka, żółta fasolka szparagowa i 2 młode marchewki, lekko obgotowane

Przekąska: banan, a później (o zgrozo!) chipsy...

Kolacja: krewetki i bagietka korzenna (1 kromka), a później sushi i mega kawał tortu bezowego z truskawkami i kremem z bitej śmietany i serka mascarpone.

Słodkie napoje, na szczęście niezbyt słodkie... Kawa na DKK

Wychodzi na to, że zdrowo odżywiam się z rana - wówczas naprawdę frajdę sprawia mi jedzenie warzyw i owoców, później jest tylko gorzej...

ĆWICZENIA
Dzięki Siostra za matę - niestety, nie pomogła. Sąsiedzi nas zaprosili na kolację... nie wiedzieliśmy i wcześniej zjedliśmy swoją...



Dzień XII - 12 czerwca

Jako że dziś śniadanko mogłam przygotować sobie sama, było fit. Dzisiaj zrobię ćwiczenia Ewki z 12. dnia :-)

JEDZENIE
Przekąska I: banan

Na śniadanie wciągnęłam 3 małe kromki chleba śródziemnomorskiego (1 z almette, 2 z lekkim pasztetem), do tego 2 młode marchewki, 3 rzodkiewki, 3 pomidorki koktajlowe, 2 garści borówek amerykańskich oraz 4 łyżeczki twarożku granulowanego. Po tym kawa z mlekiem i syropem z agawy i jakieś 8 krówek (małych). Na trzecim zdjęciu Trufel Psi Żebrak.





Obiad: zupa ze świeżej kapusty białej z ziemniakami i marchewką (1 porcja). 1/2 kieliszka czerwonego, wytrawnego wina.

Kawa, 2 ciastka z czekoladą.

Na kolację: makaron z sosem pomidorowym i parmezanem, piwo (muszę z niego zrezygnować, bo tylko pogrąża moją dietę). Truskawki z bitą śmietaną (mało).

ĆWICZENIA
Mimo usilnych postanowień - brak. Dochodzę do wniosku, że kiedy mam wolny dzień, muszę robić ćwiczenia z rana, maks do godziny 14:00. Potem zaczynają się inne zajęcia i zazwyczaj wieczorem nie ma już czasu na ćwiczenia. Ale na angielski poszłam pieszo, więc dodatkowa aktywność zaliczona.

Dzień XI - 11 czerwca

Dziś podobnie - od rana do 15:00 szkolenie, powrót do domu. Jedzenie słabe, jeśli chodzi o wartości i zdrowotność. W ramach "ćwiczeń" krótki spacer. Jutro dzień 12. z Ewą - nie ma zmiłuj! Trzeba działać! Ech...

niedziela, 7 lipca 2013

Dzień X - 10 czerwca

Cały dzień szkolenie. Niezdrowe jedzenie (jadłam, co dawali) i niezdrowe picie. Jedynym "treningiem", jaki zrobiłam, był spacer i intensywne wejście do góry klifu w Jastrzębiej Górze po drewnianych schodach. Zastanawiam się, co dalej... kilka treningów opuściłam. Myślę, że po prostu przejdę do kolejnych tak, jak wypada to po dacie, a na sam koniec zrobię te, które opuściłam. Druga opcja to taka, że po prostu skasuję 3 dni i zacznę od 7. treningu, ale wtedy się mocno rozminiemy... Jako ładny element i pozytywny - zdjęcie znad morza.


Dzień IX - 9 czerwca

Dzisiaj dzień był fit, jeśli chodzi o ruch, i nie-fit, jeśli chodzi o jedzenie.

JEDZENIE
Na śniadanko zjadłam odrobinę jajecznicy oraz 2 parówki, 1/2 pomidora oraz 1 grzankę z chleba na ziemniakach. Popiłam czarną herbatą. Wypiłam też ze dwa łyki koktajlu truskawkowo-bananowego.

Obiad: hamburger + niedobre frytki (były w zestawie) z sosami + piwo

Przekąska: pączek (z Pączusia!)

Kolacja: 2 kanapki - jedna z chudą kiełbaską a la krakowska sucha, druga z pastą z sardynek z czarnymi oliwkami i serkiem almette, do tego 2 ogórki małosolne. Kawałek tortu bezowego (z owocami ;)). Potem piwo - chyba ostatnie w tym sezonie.

ĆWICZENIA
Ponad 5 godzin na rowerze (samej jazdy, bo ogólnie to od 9:30 do 18:00), 70 km z Wejherowa do Gdyni i z powrotem. Padam. Na Ewę zabrakło sił. Jutro nowy tydzień - i nowe wyzwania :)

Dzień VIII - 8 czerwca

Słabo u mnie dziś z ćwiczeniami, za to sporo naprawdę spacerowałam, byłam na plaży (tam to akurat leżałam), ale teraz padam. Ćwiczeń niestety nie zrobiłam, ale jutro już na pewno!

JEDZENIE
Śniadanie: owsianka na mleku z syropem z agawy, bananem i rodzynkami

Przekąski w ciągu dnia: 2 kawałki bezowego tortu (sama robiłam) z truskawkami i borówkami amerykańskimi



Obiad: odrobina makaronu z sosem pomidorowym i mięsem mielonym (od mamy)

Kolacja: 1/2 pizzy kupionej i popitej 1,5 kufla piwa... wiem, jest źle.

ĆWICZENIA
Spacerowanie i plażowanie.

Dzień VII - 7 czerwca

Boję się, że jak dojdę do dnia 50. na przykład, to cyfry rzymskie staną się problemem ;) Będę musiała je sobie przypomnieć. Co do dzisiejszego dnia to trzeba będzie poćwiczyć :-)

JEDZENIE
Na śniadanie zjadłam 1 kabanosa, mix sałat (garść) i jedną marchewkę polane oliwą z oliwek i octem balsamicznym oraz pół białej bułki z almette.




Hmm... co jadłam później?

Przekąska I: banan

Jak to Betty pisała, w tak zwanym międzyczasie: borówki amerykańskie, winogrona jasne, m&msy (kilka) i jeden shortbread szkocki.

Na obiad wciągnęliśmy po kawałku lasagne z surówką oraz w moim przypadku 1/4 kotleta z mielonego mięsa indyka.

Wieczorem na kolację: 2 młode marchewki, żółta fasolka szparagowa oraz 4 malutkie grzaneczki z domowym masłem czosnkowym i odrobiną sera lazur. Później trochę chipsów i piwo... Wiem, nie pasuje do diety.... natomiast pasuje do filmu "American Pie" w gronie sąsiadów :)



ĆWICZENIA
W ramach podstawowej aktywności rozgrzewka Ewki z wczoraj + 4 dowolne ćwiczenia z książki - zrobiłam: niepoprawnie - po raz kolejny - M07 (dopiero teraz zauważyłam), M25, S07 oraz K15, powtórzone 4 razy, a na koniec stretching. Następnych nie zrobiłam - czekał Filip z kolacją. Dobrze mi się ćwiczyło i czuję pewien niedosyt. Jutro mam nadzieję nadrobić zaległości. W ramach dodatkowej aktywności byłam na długim spacerze z Martą, Olegiem i Szymonem, wcześniej też chodziłam. - i chyba przez to dziś dokucza mi biodro.

Dzień VI - 6 czerwca

Dzisiaj dzień w pracy, a wtedy z jedzeniem jest trudniej - trzeba zaplanować wcześniej i nie zawsze mi to wychodzi. Ale dziś nie było tak źle.

JEDZENIE
Na śniadanie wciągnęłam jajecznicę z 2 jajek, dwa kawałki chleba na ziemniakach (jedna kromka była baaardzo cienka), posmarowane almette. Do tego 1 pomidor rzymski, papryka czerwona (zjadłam może jeden kawałek) i 2 rzodkiewki polane oliwą i octem balsamicznym.



Przekąska: tarta z zielonymi warzywami (Bio Piekarnia).

Przekąska II: jogurt z muesli granolą i musem mango (Bio Piekarnia).

Nie powinno ich być, ale 2 kawy rozpuszczalne z mlekiem i odrobiną cukru oraz 3 ciastka. A później jeszcze garść chipsów sól + czarny pieprz, piwo i dość późna kolacja.

Przekąska III: 1/4 kotleta z mielonego mięsa indyka.

Na kolacje zjedliśmy szparagi zielone gotowane z masłem i bułką tartą oraz przysmaki z ciasta francuskiego z nadzieniem ze ślimaków i małży. Do tego pół bułki pszennej.

ĆWICZENIA
Dziś się nie udało - zabrakło czasu. Po pracy poszłam do Lidla po zakupy, później przekąsiłam kawałeczek kotleta z mielonego mięsa indyka i ekspresowo wyprowadziłam Trufla. Później poszłam na angielski, podjechałam do rodziców i wróciłam ok. 21:30 głodna, podobnie jak Filip. Jutro nadrobię zaległości.

Dzień V - 5 czerwca

Dzień zaczął się wcześnie i od rana obfitował w różne wydarzenia: byłam u lekarza, od razu ze skierowania na RTG, Trufel ugryzł Diorę, bo chciała mu zjeść psiego chrupka, zrobiłam paznokcie. Od rodziców zapomniałam wziąć odkurzacz wodny, a kłaki na podłodze się walają... Mimo to...

JEDZENIE
Śniadanko u rodziców - 2 plastry twarogu z 1 łyżeczką jogurtu greckiego, solą, pieprzem i szczypiorkiem, 1/3 rogala z cienką warstwą masła, łyżeczka dżemu malinowego oraz czarna herbata z cukrem (zapomniałam nie słodzić).

Przekąska: winogrona jasne + szkocki shortbread (ZA DUŻO!)

Przekąska II: obawiam się, że podobnie jak pierwsza, tylko że winogrona wymieniłam na ciastka fit z jabłkami i białą czekoladą, więc u mnie dieta też leży i kwiczy.

Obiad: zupa krem z pomidorów z odrobiną parmezanu i grzankami, flądra zrobiona na parze, odrobina groszku z marchewką z masłem, ryż basmati z dzikim, sałatka z białej kapusty i papryki (kupiona u Pasternaka) do tego sok "sam sok" z żurawiny z syropem z agawy

Kolacja: 1,5 kanapki z łososiem, serkiem almette z czarnymi oliwkami, zieloną pietruszką i kiełkami brokuła na chlebie na ziemniakach, 2 młode marchewki. A do tego piwo ;)... ale po dzisiejszym treningu padaliśmy na twarz.




ĆWICZENIA
Rozgrzewka z książki Ewki (już po samej rozgrzewce jestem mega zmęczona), ćwiczenia powtórzone 3 razy zamiast 4, ale były bardzo ciężkie. Ćwiczenie K13 dla mnie niewykonalne - robiłam same uniesienia nogi leżąc bokiem na macie i dłuższe przerwy niż zalecane. Jako cooldown stretching. Dzisiaj ćwiczyliśmy razem z Filipem - Trufel nam pomagał :-) Ćwiczyliśmy późno - zaczęliśmy ok. 21:30.

W ramach dodatkowych ćwiczeń odkurzyłam całe mieszkanie i zmyłam wszystkie podłogi. Od razu przyjemniej! :) I byłam na angielskim..., ale to był raczej trening dla umysłu.

Dzień IV - 4 czerwca

Dzień IV - Kasia

Dzisiaj dzień pracujący, a u mnie z rana oznacza to pośpiech i mało czasu na wszystko. Jednak postanowienie postanowieniem, więc śniadanie zdążyłam zjeść. Wczoraj natomiast nie zapisałam refleksji w książce - muszę to nadrobić.

JEDZENIE
Na śniadanie zjadłam 1 kromkę razowego pieczywa z serkiem śmietankowym, do tego 3 łyżki twarożku granulowanego i 10 winogron. Popiłam czarną herbatą. Teraz piję kawę, do której zjadłam 1 ciastko maślane.

Przekąska: niestety 3 małe czekoladki domowej roboty + jogurt fantazja z płatkami... czekoladowymi. Czuję, że się pogrążam... Dzisiejsze ćwiczenia muszą być bardzo intensywne, a i jutro nie mogę odpuścić i wdrożyć dodatkowe opcjonalne ćwiczenie. Może rower? Chociaż pewnie nie jakoś intensywnie, bo wieczorem angielski.

Znalazłam dziś fajny tekst: Save water, drink beer ;)

Przekąska II: winogrona jasne bezpestkowe oraz herbata ze świeżej mięty bez cukru.

Obiad: pierś z kurczaka a'la gulasz z pieczarkami, kasza pęczak, mini marchewka z groszkiem.

Ciastko x 2 (fit ciastko) + 1 maślane - normalnie zeżarłabym wszystkie i od razu.

Kolacja: sushi ^-^ i białe wino oraz zielona herbata (pychaaa)

ĆWICZENIA
dobrych kilka razy po schodach góra - dół i jeszcze czekają ćwiczenia Ewki do zrobienia ;)
Dzisiaj ćwiczenia przebiegały w atmosferze wielkiego wkurwienia na wszystko, co przeszkadzało mi zrobić normalny, spokojny trening, czyli: pół godziny straciłam, starając się dociec, dlaczego głośniki nie działają - po tym czasie wpadłam na pomysł, że po prostu włączę drugi komputer; po drugie stoper okazał się wymagać extra wtyczki, czego ostatnio wymagają wszystkie strony, których używam - nie wiem, skąd wzięło się to cholerstwo; następnie kanapa, pufa, piasek na podłodze i kłaki Trufla (mimo że wczoraj było odkurzane i zmywane) nie pomagały - PRZESZKADZAŁY. Trufel starał się pomóc, kładąc się obok mnie podczas ćwiczeń - potem zasnął. Cooldown w moim wykonaniu to po prostu stretch - nie wiem, ile bym musiała zatańczyć bailamos, aby się wyciszyć. Raczej musiałoby to być coś innego, bo bailamos mnie powoli wkurza.

Dzień III - 3 czerwca

Dzień III - Kasia

U mnie to samo - leniwie, późno wstałam, bo i późno się położyłam. W końcu obejrzałam "Angielskiego pacjenta" - obok "Pożegnania z Afryką" i "Co się wydarzyło w Madison County" - to mój ulubiony film. Ćwiczenia także zrobię po południu. Rano łydki nie pozwalały mi normalnie chodzić.

JEDZENIE
Mega późne śniadanie, ale to polecane w książce, czyli:2 kromki chleba razowego, 5 łyżek twarogu granulowanego z rzodkiewkami i orzechami włoskimi (3 sztuki). O kiełkach zapomniałam - mam w lodówce kiełki brokuła. Do tego herbata owocowa: dzika róża, cytryna i mięta. Z kawy trudno mi zrezygnować, czytaj: właśnie piję. Zjadłam do niej dwa ciasteczka maślane (skład: mąka pszenna, cukier, sól, masło). Aż nie chce mi się wierzyć, że jeszcze coś takiego można kupić - tylko 4 składniki - no, ale ciastka wyprodukowane w GB.


Przekąska: 125 g borówek amerykańskich.

Przekąska II: kanapki z lekkiego pieczywa z serkiem typu almette i wędzonym łososiem, pokropione cytryną, posypane kiełkami brokuła i polane octem balsamicznym; do tego 1 pomidor rzymski pokropiony oliwą z oliwek


Z kolacją zaszaleliśmy - a właściwie sąsiad - zamówił sushi. Na szczęście nie obżarłam się jak dzika świnia tak jak zawsze. Pocieszam się, że mimo, iż to kaloryczne, to jednak są to zdrowe kalorie. Popiłam rozcieńczonym białym winem, herbatą i sokiem "sam sok" z wodą mineralną gazowaną z syropem z agawy.

ĆWICZENIA
Z książki, zalecane przez Ewę łącznie z jej rozgrzewką. Dzisiaj to dopiero była masakra - nie dawałam rady z przeskokami w squacie i podpórce. Padam! Cooldown z Wii bailamos oraz Kelly's strech and cooldown. I teraz jestem mega głodna... Ale dziś mam taryfę ulgową ze względu na wiadomo co. W nagrodę za podjęcie wyzwania słucham Bryana :-)

PS. Zmieniłam nam czas na blogu, bo był jakiś dziwny. Teraz jest ok.

Dzień II - 2 czerwca

JEDZENIE
Śniadanko:) - omlet z warzywami z książki Ewy.

Jako przekąskę wciągnęłam 4 kawałki świeżego ananasa, 2 sezamki i loda wodnego a la świderek.

Obiad z książki Ewy - trochę zmodyfikowany, ponieważ zamiast dorsza dałam łososia, posmarowałam go miodem, nie dałam płatków migdałowych (nie miałam) - zamiast tego posypałam białym i czarnym sezamem. Ale przemogłam się - ugotowałam i zjadłam kaszę pęczak. No, a na pierwsze danie była zupa krem z pomidorów - rzymskich, tych, które kupiłyśmy wczoraj - wyszła rewelacyjna. Wypiłam 1,5 kieliszka wina białego rozrobionego z wodą w proporcjach 1:1. Teraz piję kawę. Zjadłam też 3-4 ziarnka kawy w czekoladzie oraz 2 orzechy w czekoladzie.



Przekąska
banan (94 g) + monte (bo polecasz ;))

Jednak zjadłam małą kolację: 4 kromki chrupkiego pieczywa z serkiem typu almette. No i przygryzłam 4 czekoladowe malutkie sticksy z czekolady - wcale nie były takie smaczne...

ĆWICZENIA

26 km rowerem - 2h 11 min, więc tempo umiarkowane
rozgrzewka według książki + ćwiczenia Ewy dzień drugi + cooldown z Wii Bailamos oraz quick cooldown http://www.youtube.com/watch?v=XewzQ9MRDh8

Padam na twarz! Ćwiczenia były ciężkie - chyba tym razem najgorsze brzuszki (bolały mnie plecy i nadal bolą) oraz ćwiczenie na korpus K06. Stoper online bardzo pomógł - ćwiczenia gnały do przodu jedno za drugim. Zmęczenie odczuwalne, ale jutro będzie lepiej!

Linki do potraw:
http://dwielewerecewkuchni.blogspot.com/2013/06/zupa-krem-z-pomidorow-z-grzankami.html
http://dwielewerecewkuchni.blogspot.com/2013/06/osos-z-sezamem-i-peczakiem.html

Dzień I - 1 czerwca



JEDZENIE
Owsianka na wodzie i mleku z płatków górskich z rodzynkami i orzechami włoskimi - do tego świeże morele - mają tylko 47 kcal w 100 g.

Jako przekąskę wciągnęłyśmy pycha koktajl truskawkowo-bananowy na bazie maślanki posypany borówkami amerykańskimi.


Dalej mniamniuśny obiad zrobiony razem :-) Zielona fasolka, pomidor, sałata (jednak wolę lodową), makaron pełnoziarnisty i pierś z kurczaka.

A na koniec dnia w moim przypadku przekąska bardziej bogata niż polecana, ale za to bez kolacji.
No a wieczorem... jednak u sąsiadów nie skończyło się tylko na zielonej herbacie - zjadłam 2 orzechy nerkowca, 5 M&Msów, 2 kawałki świeżego ananasa i wypiłam jakieś 150 ml ice tea - była mega za słodka!

ĆWICZENIA
rozgrzewka + kolejne serie ćwiczeń z książki Ewy + 20-minutowy wieczorny spacer z psem (trochę mnie zdenerwował)

Ha!

Czas zmienić pulpeta w wysportowane ciało :-)




Moje wymiary - czerwiec


Start!

Wszystkie posty z datami 7 i 8 lipca dotyczą czerwca i pochodzą z wcześniejszego bloga (oprócz ostatniego wpisu, ale jest on na tyle oczywisty, że wiadomo, iż chodzi o lipiec), od jutra pojawią się nowe :-) Świeżynki.