wtorek, 30 lipca 2013

Wtorek - motywacja

U Ewy znalazłam dziś takie cudo :-) A widziałyście "Pamiętnik"?


I jeszcze jedno - padłam! :D


JEDZENIE
Śniadanie: cienkie kabanosy, kawałek bułki pszennej, kawa z mlekiem i kostką cukru.

Przekąska: 1/2 bułki pszennej, cykoria z bryndzą, ogórek gruntowy, herbata czarna.

Obiad: pizza (nie cała oczywiście), chłodne słodkie piwo limonkowe.

Kolacja: urodzinowa u rodziców - nie wiem, co będzie. A więc zjadłam: naleśnika ze szpinakiem w sosie śmietanowym, plasterek pomidora z mozzarellą, 4 łyżki sałatki z arbuza, ogórka i fety z miętą i słonecznikiem, 1/2 kieliszka szampana

Do picia: woda.

ĆWICZENIA
No, Gosling nie będzie przez mnie płakał. Zrobiłam 10 minut killera; później musiałam przerwać, bo zaatakowało mnie serce. Czasami jest niegrzeczne i wywija mi numer - wali jak oszalałe - niefajnie, gdy dzieje się to np. na maratonie rowerowym. Zrobiłam jeszcze brzuszki skrętne oraz 20 s w ustanej pompce powtórzone 2 razy i przeszłam do skalpela. Zrobiłam od 20 min do końca, więc ponad 30 min treningu zaliczone. Co prawda strasznie boli mnie mięsień z prawej strony wzdłuż kręgosłupa, gdy robię ćwiczenia na brzuchu, ale jakoś dało radę - nie wszystkie, ale dało się. Wszystko wynagrodził pies Trufel, który na ostatnie brzuszki położył mi się na brzuchu (20 kg) i "pomagał". A na koniec na osłodę Chris Young "You're the center of my world" i "Flowers".

A w ogóle to czuję się znacznie lepiej i wydaje mi się, że mam ciut mniejszy brzuch. Ale pierwsze zdjęcia po rzetelnym miesięcznym treningu. Wcześniej to było tylko takie pitu, pitu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz