Jako że po wczorajszym treningu mam zakwasy, nie zdecydowałam się na killera lub turbo, lecz na skalpel, który już znałam. Jak się okazało, nie znałam go wcale- dziś uważnie słuchałam uwag Ewy co do napinania brzucha i pośladków... i ledwo żyłam pod koniec. Ale udało mi się zrobić cały trening. Jutro jednak zrobię sobie przerwę... najprawdopodobniej.
JEDZENIE
Śniadanie: bułka pszenna z pasztetem z papryką
Przekąska: czekolada (o nie!), ciasto
Obiad: 2 małe karkówki i kiełbaska z grilla, sos czosnkowy, ogórki małosolne, kilka plasterków świeżego ogórka oraz kilka kawałków pomidora, bułka pszenna
Przekąska w domu: borówki amerykańskie, a po 3 godzinach: kilka płatków cykorii z serkiem ostrowia i lazurem
Kolacja: będzie za chwilę, sałatka z sałaty lodowej z krewetkami i kawałkami paluszków krabowych, pieczywo, piwo.
ĆWICZENIE
Skalpel Ewy wykonany rzetelnie i zgodnie z wskazówkami. Jutro będę miała takie zakwasy, że będę miała problem z siadaniem, staniem i innymi najprostszymi czynnościami. Lubię to uczucie - przypomina mi, że ćwiczyłam :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz