czwartek, 25 lipca 2013

Czwartkowe zmagania

Jako że po wczorajszym treningu mam zakwasy, nie zdecydowałam się na killera lub turbo, lecz na skalpel, który już znałam. Jak się okazało, nie znałam go wcale- dziś uważnie słuchałam uwag Ewy co do napinania brzucha i pośladków... i ledwo żyłam pod koniec. Ale udało mi się zrobić cały trening. Jutro jednak zrobię  sobie przerwę... najprawdopodobniej.

JEDZENIE
Śniadanie: bułka pszenna z pasztetem z papryką

Przekąska: czekolada (o nie!), ciasto

Obiad: 2 małe karkówki i kiełbaska z grilla, sos czosnkowy, ogórki małosolne, kilka plasterków świeżego ogórka oraz kilka kawałków pomidora, bułka pszenna

Przekąska w domu: borówki amerykańskie, a po 3 godzinach: kilka płatków cykorii z serkiem ostrowia i lazurem

Kolacja: będzie za chwilę, sałatka z sałaty lodowej z krewetkami i kawałkami paluszków krabowych, pieczywo, piwo.

ĆWICZENIE
Skalpel Ewy wykonany rzetelnie i zgodnie z wskazówkami. Jutro będę miała takie zakwasy, że będę miała problem z siadaniem, staniem i innymi najprostszymi czynnościami. Lubię to uczucie - przypomina mi, że ćwiczyłam :-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz