Jako że dziś 1 lipca, należałoby wznowić wyzwanie. Jedno jest pewne -
jak ćwiczyłam, nie bolały mnie plecy. A teraz znów się odzywają... DO
ROBOTY! To się nazywa automotywacja ;-)
Ale jest mikro-postęp: ponownie odkrywam, że zdrowe jedzenie jest pycha
(choć to wiem, ale jakoś nie zawsze od planu przechodzę do działania).
Ponadto w niedzielę pokręciłam trochę na rowerze... mało, ale zawsze coś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz