niedziela, 7 lipca 2013

Dzień VI - 6 czerwca

Dzisiaj dzień w pracy, a wtedy z jedzeniem jest trudniej - trzeba zaplanować wcześniej i nie zawsze mi to wychodzi. Ale dziś nie było tak źle.

JEDZENIE
Na śniadanie wciągnęłam jajecznicę z 2 jajek, dwa kawałki chleba na ziemniakach (jedna kromka była baaardzo cienka), posmarowane almette. Do tego 1 pomidor rzymski, papryka czerwona (zjadłam może jeden kawałek) i 2 rzodkiewki polane oliwą i octem balsamicznym.



Przekąska: tarta z zielonymi warzywami (Bio Piekarnia).

Przekąska II: jogurt z muesli granolą i musem mango (Bio Piekarnia).

Nie powinno ich być, ale 2 kawy rozpuszczalne z mlekiem i odrobiną cukru oraz 3 ciastka. A później jeszcze garść chipsów sól + czarny pieprz, piwo i dość późna kolacja.

Przekąska III: 1/4 kotleta z mielonego mięsa indyka.

Na kolacje zjedliśmy szparagi zielone gotowane z masłem i bułką tartą oraz przysmaki z ciasta francuskiego z nadzieniem ze ślimaków i małży. Do tego pół bułki pszennej.

ĆWICZENIA
Dziś się nie udało - zabrakło czasu. Po pracy poszłam do Lidla po zakupy, później przekąsiłam kawałeczek kotleta z mielonego mięsa indyka i ekspresowo wyprowadziłam Trufla. Później poszłam na angielski, podjechałam do rodziców i wróciłam ok. 21:30 głodna, podobnie jak Filip. Jutro nadrobię zaległości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz