Dzisiaj dzień w pracy, a wtedy z jedzeniem jest trudniej - trzeba
zaplanować wcześniej i nie zawsze mi to wychodzi. Ale dziś nie było tak
źle.
JEDZENIE
Na śniadanie wciągnęłam jajecznicę z 2 jajek, dwa kawałki chleba na
ziemniakach (jedna kromka była baaardzo cienka), posmarowane almette. Do
tego 1 pomidor rzymski, papryka czerwona (zjadłam może jeden kawałek) i
2 rzodkiewki polane oliwą i octem balsamicznym.
Przekąska: tarta z zielonymi warzywami (Bio Piekarnia).
Przekąska II: jogurt z muesli granolą i musem mango (Bio Piekarnia).
Nie powinno ich być, ale 2 kawy rozpuszczalne z mlekiem i odrobiną cukru
oraz 3 ciastka. A później jeszcze garść chipsów sól + czarny pieprz,
piwo i dość późna kolacja.
Przekąska III: 1/4 kotleta z mielonego mięsa indyka.
Na kolacje zjedliśmy szparagi zielone gotowane z masłem i bułką tartą
oraz przysmaki z ciasta francuskiego z nadzieniem ze ślimaków i małży.
Do tego pół bułki pszennej.
ĆWICZENIA
Dziś się nie udało - zabrakło czasu. Po pracy poszłam do Lidla po
zakupy, później przekąsiłam kawałeczek kotleta z mielonego mięsa indyka i
ekspresowo wyprowadziłam Trufla. Później poszłam na angielski,
podjechałam do rodziców i wróciłam ok. 21:30 głodna, podobnie jak Filip.
Jutro nadrobię zaległości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz