Dzień zaczął się wcześnie i od rana obfitował w różne wydarzenia: byłam u
lekarza, od razu ze skierowania na RTG, Trufel ugryzł Diorę, bo chciała
mu zjeść psiego chrupka, zrobiłam paznokcie. Od rodziców zapomniałam
wziąć odkurzacz wodny, a kłaki na podłodze się walają... Mimo to...
JEDZENIE
Śniadanko u rodziców - 2 plastry twarogu z 1 łyżeczką jogurtu greckiego,
solą, pieprzem i szczypiorkiem, 1/3 rogala z cienką warstwą masła,
łyżeczka dżemu malinowego oraz czarna herbata z cukrem (zapomniałam nie
słodzić).
Przekąska: winogrona jasne + szkocki shortbread (ZA DUŻO!)
Przekąska II: obawiam się, że podobnie jak pierwsza, tylko że winogrona
wymieniłam na ciastka fit z jabłkami i białą czekoladą, więc u mnie
dieta też leży i kwiczy.
Obiad: zupa krem z pomidorów z odrobiną parmezanu i grzankami, flądra
zrobiona na parze, odrobina groszku z marchewką z masłem, ryż basmati z
dzikim, sałatka z białej kapusty i papryki (kupiona u Pasternaka) do
tego sok "sam sok" z żurawiny z syropem z agawy
Kolacja: 1,5 kanapki z łososiem, serkiem almette z czarnymi oliwkami,
zieloną pietruszką i kiełkami brokuła na chlebie na ziemniakach, 2 młode
marchewki. A do tego piwo ;)... ale po dzisiejszym treningu padaliśmy
na twarz.
ĆWICZENIA
Rozgrzewka z książki Ewki (już po samej rozgrzewce jestem mega
zmęczona), ćwiczenia powtórzone 3 razy zamiast 4, ale były bardzo
ciężkie. Ćwiczenie K13 dla mnie niewykonalne - robiłam same uniesienia
nogi leżąc bokiem na macie i dłuższe przerwy niż zalecane. Jako cooldown
stretching. Dzisiaj ćwiczyliśmy razem z Filipem - Trufel nam pomagał
:-) Ćwiczyliśmy późno - zaczęliśmy ok. 21:30.
W ramach dodatkowych ćwiczeń odkurzyłam całe mieszkanie i zmyłam
wszystkie podłogi. Od razu przyjemniej! :) I byłam na angielskim..., ale
to był raczej trening dla umysłu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz