wtorek, 6 sierpnia 2013

To już wtorek?

Weekend przepłynął niczym sen. W ramach ćwiczeń było niezliczoną ilość razy: wchodzenie i schodzenie z krzesła (wysoki steper), kucanie (przysiady), przechodzenie do siadu (pozycja pompki), wznosy ramion ponad głowę, napięcia mięśni w różnych dziwnych pozycjach - gruntowanie, a później TAPETOWANIE przedpokoju. Ciężka orka. A do tego był mega upał. Efekt pray - spektakularny niczym metamorfoza Ewy. Dziś zamierzam podmalować kuchnię i oczywiście poćwiczyć.

JEDZENIE
Na śniadanie: owsianka na wodzie o smaku truskawkowym (kupiona porcja). Niezbyt mi smakuje, ale ok.

Upał, upał, upał... 37 st. C, w pokoju, w którym pracuję 29 st. C. Rozpływałam się. Na lunch zjadłam dwa małe kawałki piersi z kurczaka na zimno i kawałek bułki. Muszę te bułki czymś zastąpić.

W międzyczasie: kawa, napój aloesowy, woda.

Na kolację ser + kabanosy + bułka wieloziarnista.

Kupiłam dietę Be Diet ze strony Ewy: http://diety.bebio.pl/index.php/mid/7/fid/23/odchudzanie/diety
Start w czwartek 8 sierpnia.

ĆWICZENIA
Praktycznie nie miałam kiedy, chyba że liczy się wchodzenie do samochodu i wychodzenie z niego niezliczoną ilość razy i łażenie po sklepach w poszukiwaniu elementów dekoracyjno-remontowych. Na szczęście grubsze prace za nami. Jutro sprzątanie i mam nadzieję ćwiczenia. Jutro też mam otrzymać swoją nową dietę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz