Ogólnie... porażka. Jeśli chodzi o ćwiczenia. Poza tym jeszcze mam masę pracy w domu - ciuchy, prasowanie, pranie ręczników, sprzątanie... Nie ogarnę tego wszystkiego. Chciałam jeszcze pomalować ściany w kuchni... może dziś się uda, bo nie zamierzam dziś nigdzie jeździć. To, co mi brakowało, już kupiłam. Teraz czas ogarnąć bajzel. Dziś też w całym tym chaosie muszę znaleźć czas na ćwiczenia z Ewą lub Tomkiem. Upał w pracy dobija.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz