Czuję plecy, ale wcale nie w pozytywnym sensie. Muszę na nie szczególnie uważać, a dziś bolą... Albo przesiliłam, albo przewiałam. Dzisiaj ostrożnie z ćwiczeniami, żeby się nie uszkodzić jak ostatnio...
Taki miałam dziś nastrój... trudny dzień.
Robić skalpel czy nie robić... a może total fitness z Tomkiem...? No, sama nie wiem. Pewnie zrobię, powoli się uzależniam od ćwiczeń, po których zazwyczaj czuję się lepiej :-)
JEDZENIE
Śniadanie: 1/2 bułki fitness, pasztet z papryką, kawa (1.3 kubka)
Przekąska: czekolada na nerwy, herbata, skittles
Obiad: makaron z krewetkami z papryką w sosie: mleko, mąka, papryka słodka, olej kokosowy, smak czosnku, cytryna, pieprz kolorowy, sól.
Kolacja: na razie nie jestem głodna. Kolacji nie zjadłam, za to chipsy owszem. I piwo. Masakra... Jak tak dalej pójdzie to niezdrowym jedzeniem zniszczę każdy efekt ćwiczeń.
ĆWICZENIA
Poćwiczyłam przed spaniem: 3 ćwiczenia ze skalpela głównie na pośladki powtórzone 2 razy (skurcz tyłka mnie złapał), 4 ćwiczenia na brzuch ze skalpela (ręce, ręce+nogi, nogi, żaba), a na koniec biodra w górze, noga w górze i góra-dół. Powiem szczerze, że byłam zdziwiona, że szło mi tak dobrze - jeszcze wczoraj miałam z tym ćwiczeniem problem.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz